Przeskocz nawigację

Są takie dni gdy uwielbiam swoja prace.

– Parę dni przed oddaniem końcowej wersji klient przypomniał sobie, iż jeszcze jedną wersje miał zrobić 😉
– Trzy dni w którym są trzy milestone’y.
– Wśród tych trzech dni negocjacje na temat proponowanej dodatkowej funkcjonalności
– Wśród tych trzech dni dyskusje i przygotowanie lokalizacji
– Wśród tych trzech dni testy różnych device’ów
– Wśród tych trzech dni gra się wywala, nie wiadomo dlaczego
– Wśród tych trzech dni wykryty zostaje błąd w nie naszej technologii, który trzeba naprawić asap.
– Wśród tych trzech dni trzeba ułożyć proponowany pipeline resource’ów nowego projektu.
– Wśród tych trzech dni ciągle ktoś mi zadaje jakieś pytania i odciąga od ważniejszej pracy
– Wśród tych trzech dni trzeba ewaluować 3 gry, by aby przypadkiem nie wysłać czegoś co jest zjebane, bądź niezgodne z tym co było planowane
– Wśród tych trzech dni okazuję się iż tłumacze-koledzy dali dupy i tłumaczenia nie spełniają norm jakościowych klienta
– Podczas jednego dnia z tych trzech, dostaje propozycje funkcjonalności, która muszę zaakceptować, bądź skomentować tak by naniesione zostały poprawki
– Podczas jednego dnia z tych trzech, dostaje kolejne propozycje funkcjonalności.
– Podczas drugiego dnia z tych trzech muszę obgadać z wydawcami propozycje funkcjonalności (negocjacje tak by gra nie straciła jakości, a my developerzy nie zakopali się w robocie)
– Podczas pierwszego dnia, ‚dzięki’ nowej funkcjonalności trzeba przygotować potrzebne assety
– Podczas drugiego dnia z tych trzech okazuje się, iż trzeba zostać w sobote w pracy, inaczej nie zdąrzymy z terminem
– Podczas drugiego dnia z tych trzech następują problemy z repozytorium.
– Podczas drugiego dnia długa rozmowa z klientem na temat przyszłych terminów.
– Podczas trzeciego dnia z tych trzech okazuje się iż trzeba przepisać teksty angielskie na polskie (30 tys znaków)
– Podczas trzeciego dnia okazuje się, iż wydawca potrzebuje więcej materiałów marketingowych. Trzeba przygotować.
– Podczas trzeciego dnia dostajemy w końcu specyfikacje od wydawcy systemu, który musi być zaimplementowany do dnia następnego.
– Podczas trzeciego dnia wieczorem wpada wydawcy pomysł do głowy, którego wykonać się nie da. Negocjacje telefoniczne późną porą.
– Podczas trzeciego dnia przygotować trzeba lockit, dogadać i wysłać teksty do tłumaczeń
– Podczas trzeciego dnia trzeba przemyśleć plan optymalizacji.
– Podczas trzeciego dnia wykryte zostały wycieki pamięci, za które nasz kod nie jest odpowiedzialny.

To co jara i to co dostaje się w zamian:
– negocjacje się powiodły, pochwały.
– wszystkie trzy milestone’y zostały skończone i klepnięte. Wszyscy są zadowoleni.

To co wywołuje śmiech: gdy ktoś mówi, że osoba od organizacji w firmie nie jest potrzebna, lepiej zamienić ją na programistę bądź grafika, który będzie coś robił, a nie tak jak ‚ktoś od organizacji’, przecież oni nic nie robią poza tym, że przychodzą pod kompa pracownika i się lampią. Wiele osób się konkretnie przez to stresuje, nie wiem jak Wy, ale mnie też by stresowało jak by ktoś nade mną siedział i mi wyrazem twarzy mówił: ‚zapierniczaj panie bo chce dostać premie’.

Może ktoś z Was powiedzieć, że co to takiego jest w ogóle (odnośnie listy), ale każda z tych rzeczy to sporo czasu.

Wiele ludzi niby zazdrości tym, którzy robią gry, ale nie zdają sobie sprawy ile pracy każdy (designer, tester, developer, manager, programista, grafik, muzyk) musi włożyć by wszystko funkcjonowało jak powinno.

Jedną rzecz zauważyłem podczas pracy przez ostatnie parę miesięcy. Mając odpowiednich ludzi na odpowiednich stanowiskach – wszystko da radę ogarnąć, rozwiązać, tak by każdy był zadowolony – nawet wydawca, który może być akurat nie-zorganizowany.

Jestem ciekaw czy ktoś z Was pamięta czasy gdy…

album_pic.php album_pic.php1album_pic.php2

…siedziało się po nocach, projektowało systemy gry, fabułę, implementowało się własny silnik, narzędzia, tworzyło koncepty, grafikę…ile lat temu to było i ile się przy tym wszyscy nauczyliśmy…i ile wrogów sobie ‚zrobiliśmy’ hehe. Wiecie co jest ważne? By nie przesadzać, nie przemęczać się, mieć coś co można robić po pracy, odetchnąć od tego… wiele ludzi mi mówi, że jestem pracoholikiem, ano jestem, ale mam coś co robię po pracy i nie jest związane z komputerem 😉 to daje mi energie na kolejny dzień zmagań. Wcześniej tego nie miałem i myślę, iż moja praca nie była tak efektywna jak jest teraz 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: